Tam, gdzie nie wolno wchodzić

Są takie miejsca, do których oficjalnie nie ma dostępu. Stoi znak informujący o niebezpieczeństwie i pewnie osoba, która go postawiła (zapominając przy tym ten teren ogrodzić) liczyła na to, że wszyscy będą zakazu przestrzegać…szczególnie w nocy. Dobre sobie!

Oto krótka relacja z mojej nocnej wizyty na plaży w Dungeness – tuż obok elektrowni atomowej, którą widać w tle na jednym ze zdjęć. Uwierzcie mi – tam było zupełnie ciemno, a światło, które wyciąga z mroku umierające kutry, to zestaw moich lamp błyskowych. Zrobiłem tam dosłownie kilkanaście zdjęć, cała sesja zajęła mi dobre 4 godziny: walka z oświetleniem i jego ustawieniem, fakt, że D610 strasznie dużo dodaje od siebie w postaci hot pixeli przy ekspozycjach powyżej 30 sekund, wiejący od morza wiatr, dość niska temperatura i brak jakiegokolwiek światła poza latarką na głowie…ale warto było. To jedna z moich ulubionych sesji plenerowych…poważnie!

Z cyklu zakazane miejsca – Dungeness